• Zbigniew Dylewski

Polskie miasta przyszłościowe (wykład do poczytania)


Chciałbym dziś porozmawiać o miastach, które mają przed sobą przyszłość. Mamy 2 rodzaje miast – te, które będą się rozwijać i przyciągać ludzi i te, które będą marginalizowane, ludzie będą z tych miast stale wyjeżdżać, ludzi będzie ubywać, aż te miasta całkiem opustoszeją i staną się tylko punktami na mapie, przedmiotem badań historyków…

Świat, w którym żyjemy, i nasze życie społeczne są jak żyjący organizm. Świat stale ulega zmianom… 200, 100, 50 a nawet 30 lat temu mapy gęstości zaludnienia wyglądały inaczej. 30 lat temu jeszcze mogliśmy obserwować polską wieś – były krowy, były konie, świnie, owce i inne zwierzęta gospodarskie, było widać gdzieniegdzie furmanki… Dziś po tamtych obrazach pozostało wspomnienie – cała produkcja rolnicza schowała się w wyspecjalizowanych ośrodkach. Wieś bardzo się zmieniła, na wsi żyje się dziś tak jak w mieście, tyle że w skali mikro…

Tak, nasze otoczenie stale się zmienia. Wsie i małe miasteczka bardzo często pustoszeją, bo tam nie ma pracy, bo tam nie ma szans na godziwe wynagrodzenie. Niekiedy nawet wybudowanie obwodnicy prowadzi do wyludnienia i wymarcia. Te zmiany dokonują się bardzo szybko…

Wyludniają się wsie i wyludniają się małe miasteczka. Duża część spośród nas wyjechała do dużych miast i do pracy zagranicą. W Polsce ubywa ludności.

Prognozy ONZ dotyczące ludności Polski mówią w tym średnim scenariuszu o 24 mln ludności, a w scenariuszu minimalnym już tylko o 12 mln ludności… możemy stać się państewkiem kadłubowym.

Tak jesteśmy stale w drodze, stale się przemieszczamy poszukując lepszego życia. Szukamy miejsc, gdzie możemy realizować własne marzenia i gdzie warunki życia oferują nam szanse na poprawę i rozwój… każdy chce pracować, każdy chce się rozwijać, ale nie każde miejsce takie warunki do pracy i rozwoju stwarza…

Jakie miasta są przyszłościowe? No takie, do których ludzie przybywają, takie miasta w których ludzie chcą żyć i realizować swoje marzenia.

Szukając takich miast będę patrzył na 3 rodzaje czynników – na demografię, na pracę i na dochody budżetów tych miast.

- Po pierwsze na demografię… czy ludzi w tych miastach ubywa czy przybywa, jakie są prognozy, ile jest w tych miastach studentów i jaka mediana wieku mieszkańców…

- Po drugie, jaki jest w tych miastach rynek pracy… jakie są wynagrodzenia, jaki jest udział pracujących, ile jest podmiotów gospodarczych, jakie jest bezrobocie, czy to jest atrakcyjny rynek dla migrantów krajowych i zagranicznych.

- Po trzecie, dochody budżetowe tych miast… dochody na 1 mieszkańca, także dochody własne.

- Oraz jaki jest udział PIT-ów, bo wtedy wiemy, że mieszkańcy godziwie zarabiają… i jaki jest udział CIT-ów, bo wtedy możemy ocenić siłę lokalnych przedsiębiorców.

A potem zsumujemy składowe pomiarów tych trzech rodzajów czynników, bo przyszłościowe są miasta o silnej demografii, w których ludzie chcą żyć i pracować… miasta, które mają atrakcyjny rynek pracy i do tego wysokie stabilne dochody budżetowe.

Tak, te 3 rodzaje czynników decydują o zakwalifikowaniu do miast przyszłościowych. A miasta z których ubywa mieszkańców, miasta w których nie ma pracy, miasta o małych dochodach budżetowych… no cóż, te miasta opustoszeją… wymrą…

Popatrzmy zatem wspólnie na nasze polskie miasta.

Będziemy brali pod uwagę przede wszystkim miasta wojewódzkie, których mamy 18, ale pokazując także miasta powiatowe, których mamy 66… i będziemy przydzielać miastom punkty za każde z tych kryteriów… a Państwo przyjrzyjcie się temu krytycznie i pomyślcie jakie ewentualnie jeszcze inne kryteria możemy zastosować starając się odpowiedzieć na pytanie – które miasta mają przed sobą przyszłość, a które mogą być niebawem zmarginalizowane albo nawet mogą zniknąć z mapy znaczących ośrodków…

Jaka Punktacja?… mamy 18 miast wojewódzkich. Za cechę najbardziej korzystną przyznamy miastu 18 punktów, a za najmniej korzystną tylko 1 pkt… maksymalnie można zdobyć 17 razy 18 czyli 306 punktów, a minimalnie tylko 18 punktów.

Więc zaczynajmy…


Demografia i rynek pracy

Po pierwsze, prognozy demograficzne GUS… według prognoz GUS ludność Polski będzie się zmniejszać… będzie nas już tylko mniej i mniej… choć nie wszędzie w jednakowym stopniu.

Na powyższym diagramie widzimy wszystkie miasta na prawach powiatu, w tym także oczywiście miasta wojewódzkie… na czarno zaznaczam na diagramie miasta wojewódzkie. Widać, że spadek liczby ludności w miastach powiatowych w przekroju jest większy niż w miastach wojewódzkich. Rekordzistą jest Konin, w którym spadek liczby ludności ma wynieść aż 38%…

Na powyższym diagramie widzimy górną, tę umownie gorszą połowę miast…


A tu widzimy już tylko miasta wojewódzkie. Opole, Kielce, Katowice, Łódź bardzo boleśnie dotknie demografia – ubędzie blisko 30%


mieszkańców. A z drugiej strony Rzeszów czy Warszawa wydają się być odporne na czynniki demograficzne… i tak wygląda punktacja prognoz demograficznych…


Po drugie, Zmiany liczby ludności w latach 2002-2019…

Pokazaliśmy prognozy, a teraz popatrzmy jak wyglądała demografia w ostatnich latach… Na diagramie widzimy poziomą czerwoną linię, powyżej tej linii są miasta, w których nastąpił wzrost liczby ludności, a poniżej są miasta w których liczba ludności zmalała. Jak widać, bardzo mało jest miast, w których liczba ludności wzrosła – to tylko 9 miast, a w 57 miastach liczba ludności zmalała… wzrosła w miastach wojewódzkich - Rzeszów, Zielona Góra, Warszawa, Kraków, Białystok, Gdańsk i Wrocław oraz w 2 miastach powiatowych - Siedlce i Suwałki. We wszystkich pozostałych 57 miastach ubyło ludności… w Bytomiu i Sopocie zanotowano nawet 14% ubytek ludności…

Wzrosty ludności niekiedy następowały przez przyłączenie sąsiadujących terenów – tu na diagramie pokazuję o ile hektarów wzrosły powierzchnie wybranych miast…

A tu jest w przeliczeniu na procenty – powierzchnia Opola wzrosła o ponad 50%, powierzchnia Rzeszowa wzrosła o 135%, a powierzchnia Zielonej Góry wzrosła aż o 380% …

Te wzrosty z zasady następują przez przyłączanie terenów zamieszkałych sąsiednich gmin, stąd i wzrost liczby ludności… z zasady liczba mieszkańców wzrasta przez przyłączenia miejscowości, a nie dlatego, że rodzą się nowi mieszkańcy…

Tak, liczba mieszkańców polskich miast zmniejsza się pomimo napływu cudzoziemców…

A tu już punktacja: najwyżej oceniamy Rzeszów i Zieloną Górę – odpowiednio 18 i 17 punktów, a najniżej Łódź, w której ubyło 13% ludności i Katowice, w których ubyło 10% ludności… odpowiednio 1 i 2 punkty.


Po trzecie, studenci…

Wiemy już co nieco z grubsza o zmianach demograficznych, a jak wygląda sytuacja ze studentami? We wszystkich miastach liczba studentów bardzo zmalała. Najbardziej w miastach powiatowych, w takich Tychach czy Zabrzu studenci całkowicie zniknęli, widać aż 100% studentów mniej. Jedynym wyjątkiem jest Dąbrowa Górnicza, w Dąbrowie Górniczej liczba studentów znacząco wzrosła…

Ale to już całkiem osobny przypadek, na razie go zostawmy. Poza tym widzimy, że najbardziej odporne na redukcje liczby studentów były miasta wojewódzkie… tak, w miastach wojewódzkich jest najmniejsza redukcja liczby studentów…

Tu mamy diagram miast z największą redukcją studentów… wśród miast wojewódzkich niechlubnie przodują Kielce, redukcja aż o 43%… a po Kielcach Olsztyn 41%.

A tu dolna połowa – Sopot czy Chorzów nie odczuły ubytku studentów. No ale przecież żadne z nich ośrodki akademickie, w Sopocie tylko nieco ponad 2 tys. studentów, a w Chorzowie 6 tys.

Obronną ręką wyszły właściwie tylko Katowice… w Katowicach 56 tys. studentów.


A tu już zestawienie miast wojewódzkich i punktacja … najwyższe oceny dla Katowic, Torunia i Wrocławia, bo w największym stopniu potrafiły zatrzymać studentów … najniższe oceny dla Kielc, Gorzowa i Olsztyna, bo w tych miastach ubytek studentów wyniósł ponad 40%…


Po czwarte, liczba studentów…

A właściwie udział studentów w liczbie mieszkańców… do udziału studentów w łącznej populacji przywiązujemy duże znaczenie, bo rozwój miast i wartościowe miejsca pracy tworzone są dla wykwalifikowanych pracowników. Kwalifikacje są zawsze bardzo cenione… W liczbach bezwzględnych przewodzi oczywiście Warszawa, studiuje tam ponad 200 tys. studentów… podobnie jeśli chodzi o liczbę uczelni wyższych…

Warszawa ma ponad 70 uczelni wyższych, zdecydowanie więcej niż jakiekolwiek inne miasto… ale nas bardziej interesuje udział studentów w liczbie mieszkańców i tutaj już ta sytuacja wygląda nieco inaczej.

Poznań, Rzeszów i Katowice mają udział studentów na poziomie 19% i więcej… a na przeciwległym końcu Gorzów ma tylko 2% studentów…


Punktacja? Tak jak widać… 18 punktów Poznań, 17 punktów Rzeszów… i tylko 1 punkt dla Gorzowa Wlkp. Tak miasta bez studentów nie mają zbyt dużych szans na rozwój…


Po piąte, mediana wieku mieszkańców…

Im miasto jest młodsze tym więcej w nim życia, zapału i wyobraźni, a im starsze tym mniej w nim dynamiki…

Na diagramie widzimy medianę wieku we wszystkich miastach powiatowych… zdecydowanie najstarszy jest Sopot… Sopot – połowa mieszkańców ma ponad 48 lat, miasto emerytów? Po nim Jelenia Góra, Sosnowiec, Częstochowa, Wałbrzych, Świnoujście… najstarsze spośród miast wojewódzkich są Łódź i Katowice – mają 45 i 44 lata. Widzimy, że miasta wojewódzkie są przeciętnie młodsze od miast powiatowych… w tej starszej połowie miast jest tylko 6 miast wojewódzkich…

A tu widzimy młodszą połowę miast… najmłodszy ze wszystkich miast jest wojewódzki Rzeszów … Rzeszów najmłodszy tylko 39 lat…

Więc przyznamy punktację tak jak na tym diagramie… najwięcej punktów dla najmłodszego, czyli Rzeszów otrzyma aż 18 punktów, a najmniej punktów dla

najstarszego, czyli Łódź otrzyma tylko 1 pkt… zauważmy, że „stary” Kraków jest jednym z młodszych miast w Polsce… przyznajemy mu aż 16 punktów.


Po szóste, przeciętne wynagrodzenia…

Popatrzmy jak wyglądały wynagrodzenia w 2002 roku. Przodują miasta powiatowe… widać, że największe skupienie miast wojewódzkich jest pośrodku stawki. Największe wynagrodzenia są w Warszawie i Jastrzębiu Zdroju… ale dalej mamy Białystok, Tychy, Rybnik, Ruda Śląska. Z kolei Rzeszów i Łódź otwierały w 2002 roku tę gorszą połowę jeśli idzie o wynagrodzenia…

A teraz spójrzmy na zestawienie wynagrodzeń w 2019 roku.

Widzimy, że niemal wszystkie miasta wojewódzkie przesunęły się do tej wyższej połowy, tej połowy o wyższych wynagrodzeniach, ale trudno wśród tych miast znaleźć Białystok… Podobnie na odległym miejscu znalazły się Tychy i bardzo spadła w zestawieniu Ruda Śląska…

A tu widzimy diagram z wynagrodzeniami w miastach wojewódzkich… i przyznajemy punkty - najwięcej punktów za najwyższe wynagrodzenia i najmniej punktów za najniższe… Warszawa, Katowice, Gdańsk są na podium… a Kielce, Białystok i Gorzów Wlkp jadą na końcu peletonu…

Dlaczego przywołałem wynagrodzenia w 2002 roku? Żeby pokazać jak zmieniły się przeciętne wynagrodzenia na przestrzeni ostatnich lat… w których miastach wynagrodzenia najbardziej wzrosły?

Tarnów, Jastrzębie Zdrój, Żory, Świnoujście, Mysłowice… patrząc przez pryzmat tych 17 lat te miasta były najlepiej zarządzane, a przynajmniej mieszkańcy odnieśli z tego zarządzania największą korzyść… a gdzie te wzrosty wynagrodzeń były najmniejsze? Rybnik, Tychy, Ruda Śląska, Białystok… tak, w tych miastach zabrakło pomysłu na rozwój…

Zatem, po siódme docenimy wieloletnie dobre zarządzanie, które spowodowało wzrost wynagrodzeń…

Dlaczego? Bo to wynagrodzenia są najczęściej czynnikiem, który powoduje nasze decyzje o zmianie miejsc zamieszkania… wynagrodzenia są kluczowe dla niemal każdego obszaru, który decyduje o rozwoju miasta…

Popatrzmy jak wyglądał ten wzrost wynagrodzeń w miastach wojewódzkich, które miasta wygrały, a które przespały swoje szanse na rozwój… zdecydowanie najlepiej wypadły Kraków, Wrocław i Gdańsk… a negatywnym outsiderem jest Białystok… tak, Białystok odstaje od wszystkich, Białystok odstaje nawet od peletonu… taki maruder…

Za tę dynamikę zmian przyznamy także punktację.

Nieraz widzimy różne wymyślane rankingi jakości zarządzania samorządami… otóż najważniejszym kryterium są zawsze wynagrodzenia, a nie jakieś wydumane wskaźniki liczby bibliotek czy ilości posadzonych na klombach kwiatków… itd. Dlatego Kraków otrzymuje punktów 18, a Białystok tylko 1 punkt … Kraków zwycięzcą w kategorii wzrostu wynagrodzeń…


Po ósme… dalej zostajemy w obszarze pracy, liczba pracujących na tysiąc mieszkańców…

Im więcej pracy tym więcej wytworzonych dóbr, tym silniejsza gospodarka i większe dochody miasta… i znowu w przekroju to zaznaczone na czarno miasta wojewódzkie przodują… w miastach wojewódzkich ludzie pracują, a w powiatowych jakby mniej. W Katowicach pracuje prawie 60% mieszkańców, a w nieodległych Świętochłowicach zaledwie niecałe 16%… tak, między tymi miastami jest niecałe 10 km odległości… Świętochłowice to jedno z najgęściej zaludnionych miast w Polsce, prawie 4000 osób na km2… ale pracuje tylko co siódmy mieszkaniec, a w Katowicach większość mieszkańców…


A tu już zestawienie miast wojewódzkich…przodują Katowice – prawie 60% mieszkańców pracuje, za Katowicami Wwa – 55% … a w Białymstoku i Szczecinie zaledwie połowa tego co w Katowicach – tylko 30% mieszkańców pracuje … i adekwatnie przyznajemy punkty…


Po dziewiąte rejestrowane bezrobocie…

Bezrobocie to kolejny z parametrów, który powoduje, że miasto jest atrakcyjne dla osiedlenia i wiązania z nim swojej przyszłości… i znowu widzimy, że bezrobocie bywa wysokie, ale tylko w miastach powiatowych. Przoduje Radom – ponad 11%, potem Chełm, Przemyśl… a na przeciwległym końcu – Katowice, Poznań, Warszawa, gdzie bezrobocie wynosi zaledwie 1%… tak, bezrobocie to specjalność miast powiatowych – tu widzimy tę wyższą połowę…

A tu już ta połowa z niższym bezrobociem, i widać, że miasta są w samym koniuszku najniższego bezrobocia…

I punktacja… Białystok, Lublin, Rzeszów, Kielce czyli ściana wschodnia mają najmniej punktów… pozytywnie z tej ściany wschodniej zaskakuje Olsztyn, który ma prawie 2 razy mniejsze bezrobocie niż pozostałe stolice ściany wschodniej…


Po dziesiąte – przedsiębiorczość…

Czyli ile mamy podmiotów gospodarki narodowej na tysiąc mieszkańców… i znowu, po raz kolejny, pozytywnie wyróżniają się miasta wojewódzkie. Te miasta wojewódzkie, to co do zasady elita wśród miast powiatów… w Warszawie i Sopocie statystycznie co czwarty mieszkaniec prowadzi działalność.

A w Jastrzębiu Zdroju czy Rudzie Śląskiej zaledwie co 17… Tu widzimy tę lepszą wyższą połowę, a na niej znalazły się wszystkie miasta wojewódzkie…

A tu na slajdzie ta niższa, gorsza połowa … w końcówce zestawienia aż roi się od Śląska … tak, na Śląsku ludzie są statystycznie mniej przedsiębiorczy… taka statystyka…

A tu punktacja miast wojewódzkich, w Warszawie 2 razy więcej podmiotów na tysiąc mieszkańców niż w Białymstoku czy Bydgoszczy...


Po jedenaste – wędrowanie za pracą…

Wystarczy w poniedziałek nad ranem popatrzeć ile aut z pracownikami ciągnie do stolicy… jeździmy za pracą, bo tam gdzie mieszkamy albo tej pracy nie ma albo jest słabo płatna, a rodziny trzeba utrzymać…

To zestawienie robimy tylko dla miast wojewódzkich… Tu widzimy saldo wyjazdów i przyjazdów do pracy. Warszawa jest oczywiście na pierwszym miejscu i nie jest to żadna niespodzianka…

Ale jeśli to saldo przełożymy do liczby mieszkańców to samotnym zdecydowanym liderem stają się Katowice, a za nimi Rzeszów… Katowice leżą w obszarze bardzo zurbanizowanym, a jednak są atrakcyjnym miejscem pracy… a na przeciwległym krańcu są Białystok, Gorzów i Szczecin…

W tych miastach proporcjonalnie 10 razy mniejsze saldo przyjeżdżających za pracą.

A tu jeszcze mamy punktację. To wędrowanie za pracą i atrakcyjność miast można przedstawić także jako stosunek liczby przyjeżdżających za pracą do wyjeżdżających za pracą – tak jak to tutaj widać na diagramie… wówczas ta kolejność miast dla ustalenia punktacji byłaby nieco inna.

Ostatecznie zdecydowałem się na wariant salda przyjeżdżających za pracą i wyjeżdżających do pracy, ale pokazuję i tę statystykę jako alternatywę dla określenia atrakcyjności rynku pracy… proszę samemu też poszukać, przeanalizować … nikt nie ma racji a priori, dobre rozwiązania znajduje się wspólnie…


Po dwunaste – migracje krajowe…

To zestawienie przygotowałem tylko dla miast wojewódzkich… warto zauważyć, że do Krakowa, Rzeszowa czy Gdańska ludzie przybywają… a z Poznania, Bydgoszczy czy Kielc ludzie uciekają. Dlaczego uciekają? Może nie ma atrakcyjnych terenów pod budownictwo? Ale wskutek odpływu mieszkańców maleją też co do zasady wpływy budżetowe z PIT-u… miasto na tych wyprowadzkach mieszkańców traci wpływy z PIT-u, traci podatek od nieruchomości…

Dobry gospodarz, mam na myśli prezydenta miasta, zawsze zadba o to, żeby przyciągnąć i zatrzymać mieszkańców, bo to jest interes dla miasta… więc przyznajemy za to punkty… najwięcej punktów otrzymuje Kraków, a najmniej – Poznań…


Po trzynaste – zameldowania z zagranicy…

Naturalny przyrost ludności jest w Polsce, według różnych zestawień, jednym z najniższych na świecie… i 500+ też nie pomogło. Ratuje nas napływ cudzoziemców, dzięki cudzoziemcom mamy pracowników do robót fizycznych… napływ cudzoziemców w znaczącym stopniu wpływa na wyniki naszej gospodarki.

Jakie miasta do zamieszkania wybierają cudzoziemcy? Tu widzimy, na pierwszym miejscu Warszawa. Ale kiedy ten napływ cudzoziemców odniesiemy do liczby mieszkańców to okazuje się, że w największym stopniu cudzoziemcy wpływają na Kraków, Białystok, Rzeszów… a dopiero na czwartym miejscu jest Warszawa… o ile Białystok i Rzeszów mogą nie być niespodzianką to już pierwsze miejsce Krakowa zaskakuje…

A tu diagram z przyznaną punktacją… Toruń, Olsztyn, Łódź, a nawet Gorzów i Poznań w najmniejszym stopniu odczuwają napływ cudzoziemców…


Budżet i podsumowanie

A jak wygląda sytuacja budżetowa miast? Porozmawiajmy o tych kryteriach budżetowych… Na dochody budżetowe składają się dochody własne, subwencje i dotacje… subwencje czyli to co samorząd dostaje od rządu na oświatę. Najczęściej jest to i tak za mało i trzeba do oświaty dopłacać z własnego budżetu. Dotacje czyli to co rząd płaci samorządom za wykonywanie zleconych zadań administracji państwowej.

No i w końcu dochody własne, czyli rdzeń dochodów samorządów… tu na slajdzie widać proporcje między tymi trzema rodzajami dochodów budżetowych.

Przy okazji zapraszam na taką moją trylogię wykładów, które poświęciłem gospodarce samorządowej czyli o dochodach (https://www.youtube.com/watch?v=DLwlkECN2Tc) , o wydatkach (https://www.youtube.com/watch?v=GRNmo6yf6To) i o naszym ich kontrolowaniu (https://www.youtube.com/watch?v=K4sOl5dVTeU).


A więc, po czternaste – dochody własne na 1 mieszkańca…

Znowuż dochody własne są największe w miastach wojewódzkich… Wprawdzie są takie pozytywne wyjątki jak Sopot i Płock, w których te dochody własne są aż imponujące… w Płocku – wiadomo – dzięki Orlenowi, który daje ludziom pracę czyli do budżetu trafia PIT i dzięki płaconym przez Orlen podatkom od nieruchomości. A Sopot? Sopot w wielu statystykach wyróżnia się i to najczęściej pozytywnie… bardzo dużo ludzi wykształconych – drugie miasto po Warszawie, ale też miasto najstarszych w Polsce mieszkańców, i najwięcej osób w wieku poprodukcyjnym… ale jest to nr 1 w Polsce jeśli idzie o pracujących w finansach.

A wynagrodzenia? – 117% średniej krajowej, gratulacje. Tak, Sopot to miasto szczególne, kiedyś poświęcimy mu osobny wykład…

W tej dolnej połowie zestawienia dochodów własnych na 1 mieszkańca są tylko 2 miasta wojewódzkie Toruń i Gorzów… jak państwo pewnie zauważyli Gorzów w wielu zestawieniach nieco odstaje od miast wojewódzkich. Gorzów Wielkopolski leży w województwie lubuskim, w którym właściwą stolicą jest Zielona Góra… a w Gorzowie siedzi wojewoda stąd nadano mu miano miasta wojewódzkiego. Takie trochę przyszywane miasto wojewódzkie… podobna sytuacja jest w Toruniu… Toruń leży w województwie kujawsko-pomorskim, ale stolicą województwa jest Bydgoszcz. W Toruniu z kolei jest siedziba sejmiku i marszałka województwa i też otrzymał miano miasta wojewódzkiego… też takie trochę przyszywane miasto wojewódzkie. I jak widać oba te miasta od pozostałych miast wojewódzkich odstają w wysokości uzyskiwanych dochodów własnych na 1 mieszkańca…

dochody własne w Sopocie to prawie 8 tys. na 1 mieszkańca, a w Chełmie to nieco ponad 2 tys. zł na 1 mieszkańca… przepaść… różnica prawie 4-krokrotna…

A tu już punktacja. Warszawa poza konkurencją, a Wrocław, Poznań, Gdańsk i Kraków za Warszawą, ale są na zbliżonym poziomie.


Piętnasta konkurencja to dochody całkowite na 1 mieszkańca…

No cóż, tylko to możemy podzielić co najpierw do budżetu wpłynie… a im więcej wpływa tym miasto bogatsze i większe ma możliwości, żeby usprawniać życie mieszkańcom. I znowu układ z Sopotem i Płockiem się powtarza, ale tym razem dochodzi jeszcze Krosno i Świnoujście i Nowy Sącz… i Sopot i Płock i Krosno i Świnoujście i Nowy Sącz to miasta symbole, prawda? A z czego słynie Nowy Sącz? Od dziesiątek lat to miasto milionerów, z imponującymi statystykami liczby milionerów, zasługuje na osobny wykład… Państwo słyszeli zapewne o jednym z najbardziej znanych banków inwestycyjnych na świecie – Merrill-lynch. W 2007 zatrudniali 60 tys. pracowników. 15 września 2008 r., na 1 godzinę przed bankructwem Lehman Brothers bank Merrill-lynch został przejęty przez bank of America… wstępna wartość to było $50 mld…

Otóż miliarder Charles Merrill Jr. od 1939 roku przez długie lata mieszkał w Nowym Sączu, w bloku, incognito… jego żona była nauczycielką angielskiego w takiej prywatnej szkole w Nowym Sączu i miliarder Charles Merrill Jr. zmarł w Nowym Sączu w 2017 roku. Tak, Nowy Sącz też zasługuje na osobny wykład… tym bardziej, że ta druga strona medalu to przestępczość… Nowy Sącz to absolutny rekordzista, a przestępstwa gospodarcze to już Mont Everest…

Jednak Całkowite dochody na 1 mieszkańca w przekroju największe są w miastach wojewódzkich… w szczególności niskie dochody mają miasta na śląsku, tu widać…

I jeszcze dwie konkurencje związane z dochodami budżetów miast… wpływy z PIT i wpływy z CIT. Jak już mówiłem te wpływy z PIT i z CIT pokazują z jednej strony ile zarabiają mieszkańcy, a z drugiej strony jaka jest kondycja miejscowych przedsiębiorstw…


Tak, po szesnaste – wpływy z PIT na 1 mieszkańca…

Do miast powiatów wpływa ok. 50% naszych PIT-ów… jeśli wypełniacie państwo co roku zeznanie podatkowe to proszę pamiętać, że połowę tej płaconej przez Was rocznie kwoty wpływa do waszego miasta-powiatu… to bardzo dużo… każdy prezydent miasta utrzymywany jest z naszych podatków, podatków każdego z nas, z naszych PIT-ów… tak samo jak każdy urzędnik w magistracie, oni otrzymują nasze pieniądze i powinni się starać nas zadowolić, warto o tym pamiętać…

Punktacja… najwięcej Wwa, potem Kraków, Wrocław, Poznań … a Bydgoszcz, Białystok i Gorzów Wlkp zamykają stawkę… aż się chce powiedzieć „tradycyjnie” zamykają stawkę…


I wreszcie siedemnaste kryterium, czyli dochody z CITu…

CIT czyli podatek dochodowy od osób prawnych. W Polsce płacą go przede wszystkim spółki akcyjne, spółki z oo, spółdzielnie i przedsiębiorstwa państwowe. Wysokość tego podatku pokazuje czy silne mamy spółki kapitałowe i czy osiągają godziwe zyski, bo CIT to podatek od zysków. Im wyższy tym lepiej wiedzie się naszym znaczącym przedsiębiorcom… i znowuż z miast powiatowych mamy Płock, mamy Sopot, mamy Nowy Sącz i pojawiają się Tychy… tak, Tychy nie pierwszy raz się pojawiają na eksponowanym miejscu. Tychy to Śląsk i miasto przeciągów, bo tam wieją wiatry, ale to do Kielc przylgnęło powiedzenie o wiejących wiatrach na kieleckim dworcu… choć Tychy bardziej na to powiedzenie zasługują. Tychy miasto z piramidą, miasto z jeziorem na Paprocanach… niby to Śląsk, ale czysty Śląsk – zapraszam na występy Dżemu na Paprocanach… Rysiek Ridel, dla wielu z nas ostatni hipis naszych czasów, w Tychach się ożenił, w Tychach ma swój pomnik… nie ma już Ryśka Ridla, ale jego muzyka i Dżem zostali w naszych sercach… Tak, w życiu ważne są tylko chwile…

A tu wyniki tej 17-tej konkurencji. Na dobre miejsca pracy mogą liczyć mieszkańcy Warszawy, Katowic, Poznania i Gdańska… tak, w tej kolejności jak wymieniłem. Potem jest Kraków i Wrocław… Rzeszów, Łódź, Opole, Lublin już sporo ustępują liderom… a dalej to już bardziej polska bieda.


I przechodzimy do podsumowania...

Pierwsza szóstka wyróżnia się w wynikach punktacji, mają ponad 200 punktów, zaznaczyłem te miasta na granatowo… najpewniej w wielu różnych zestawieniach te miasta pojawiają się wśród liderów. Te miasta stwarzają najlepsze warunki do życia, zakładania rodziny, dorabiania się, tu znajdziemy najlepsze zarobki i w przekroju w tych miastach żyje się najbardziej komfortowo… choć oczywiście, każde miasto ma także swoje wady.

Na 7-mym miejscu są Katowice… Katowice aspirują do czołówki, w wielu kategoriach nawet są w tej czołówce… jeśli chcesz godziwie zarabiać jedź do Katowic, to dobry rynek pracy…

Potem mamy polską klasę średnią… od Opola do Olsztyna, tu widać… radzimy sobie – mamy takiego misia na miarę naszych możliwości… patrzcie, mówimy nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić… taka nasza klasa średnia…

A potem już tylko mamy strefę spadkową… Łódź i Toruń tworzą preludium spadków. Jeszcze nie lecą w przepaść, ale spacerują na krawędzi, do średniaków im brakuje… tacy zawieszeni – do rozstrzygnięcia, poczekamy, zobaczymy…

A potem zaczyna się strefa czerwona, czerwona latarnia… te miasta przetrwają albo i nie… nie są atrakcyjne ani dla Polaków ani dla cudzoziemców. Być może kolejna administracyjna reforma zepchnie je z piedestału miast wojewódzkich na niższy szczebel albo zostaną podpięte do rządowej kroplówki, ale na krótko…

Gospodarka decyduje o wszystkim… kto tego nie rozumie to wcześniej czy później zapłaci rachunki. Przecież my sami wybieramy zawsze miejsca, gdzie żyje się najlepiej, wybieramy miejsca, które dają nam szansę na godne życie… nie dziwmy się później, że rządzący muszą potem usankcjonować nasze wybory i zdegradują te słabe miasta…

Walczmy przede wszystkim o nasze gospodarstwa, bo bliższa koszula ciału…

walczmy naszą codzienną pracą o nasze podwórka, bogaćmy się. A reszta? Niech rządzący rozstrzygają… I z tą refleksją państwa pozostawiam.


Dziękuję za uwagę :-)

  • Facebook

©2020 Zbigniew Dylewski